Brodzic we wspólnej świadomości. Chwytac z życia pachnące łajno garsciami. Otwierajac gazete nie myslec o tym pod czyje interesy redagowane są wiadomości. Wchodząc do sklepu nie przejmowac się czyją krew przelano za nasz batonik. Wchodząc do banku upijac się życzliwością tych wszystkich którzy ponad wszystko na świecie chcą nam pomóc.
Jaką ulgę przynieśc moze uczestniczenie we wspolnych godzinach nienawiści i strachu. Nienawidzic Osamy Bin Ladena, bac się kryzysu, potępiac Kreml ze świadomoscia że jesteśmy częścią milionowego chóru a dyrygent naszego fałszu i tak nie usłyszy.
Jakie to przyjemne otoczyc nasze gnijące mięso czarno białą panierką, wysmażyc się na piękny złocisty kolor i spocząc wsrod innych pięknie wysmażonych kotletów czekając aż ktoś nas w swojej życzliwości pochłonie, i bedzie święty spokój.
