Smutne czarne słoneczko, ze smutną czarną wstążeczką, wznosi się nad smutnym czarnym paseczkiem ze smutnymi czarnymi nowinkami.
A smutny szary rodak patrzy w ten swój smutny szary telewizor, i się smuci. Ze słoneczkiem się smuci, z paseczkiem się smuci.
Czarne nowinki, są tak czarne jak czarny jest paseczek. Żal jest tak czarny, jak czarny jest kubraczek. Smutek jest tak czarny, jak czarna jest wstążeczka.
Zniknie czarna wstążeczka. Nasze życie będzie znów nijakie jak zwykłe żółte słoneczko, myśli błogie jak niebieski paseczek z błahymi nowinkami. Powróci życie... "Samo Życie".
piątek, 16 kwietnia 2010
czwartek, 18 lutego 2010
środa, 17 lutego 2010
Chatlet.
Cztery lata studiów.
Te wszystkie erystyczne akrobacje w sekretariacie, niezdane egzaminy, olane zajęcia, przepite/przeleżane poniedziałki...... wtorki.....środy, czwartki i piątki.
Te wszystkie wymyślne przekleństwa przed dziekanatem, zarwane noce przed egzaminami z niezwykle ważnych, przedmiotów, prowadzonych przez niezwykle wykwalifikowane ciało... cielsko doktorsko-profesorskie.
Cztery lata studiów dziennikarskich.
Na UJocie.
Dziennie.
Z własnej woli.
Wreszcie, zaistniałem.
Pytanie: "Z czego śmieją się Polacy".
akademia.rozrywki@polskieradio.pl
Odpowiadam. Andrus się uśmiecha. Zaistniałem. Debiut. Zaistniałem w radiu. Po tylu latach życia złudzeniami udało się. DVD Formacji Chatlet niedługo będzie moje.
Z czego śmieją się Polacy?
Z braku innego zajęcia, Polacy śmieją się.
Te wszystkie erystyczne akrobacje w sekretariacie, niezdane egzaminy, olane zajęcia, przepite/przeleżane poniedziałki...... wtorki.....środy, czwartki i piątki.
Te wszystkie wymyślne przekleństwa przed dziekanatem, zarwane noce przed egzaminami z niezwykle ważnych, przedmiotów, prowadzonych przez niezwykle wykwalifikowane ciało... cielsko doktorsko-profesorskie.
Cztery lata studiów dziennikarskich.
Na UJocie.
Dziennie.
Z własnej woli.
Wreszcie, zaistniałem.
Pytanie: "Z czego śmieją się Polacy".
akademia.rozrywki@polskieradio.pl
Odpowiadam. Andrus się uśmiecha. Zaistniałem. Debiut. Zaistniałem w radiu. Po tylu latach życia złudzeniami udało się. DVD Formacji Chatlet niedługo będzie moje.
Z czego śmieją się Polacy?
Z braku innego zajęcia, Polacy śmieją się.
niedziela, 1 listopada 2009
Wirtualny Znicz.
Parę osób dało mi do zrozumienia, iż oczekuje jakiegoś przewrotnego wpisu na temat Święta Zmarłych. Ale nie dam wam tej satysfakcji. O tej rewii mody z martwym jury napisano już wszystko. Nie jest to już ani ciekawe, ani śmieszne.
Niech moja oschłość i obojętność wobec Tego tematu będzie zniczem.
Zniczem postawionym zdrowemu rozsądkowi.
Niech moja oschłość i obojętność wobec Tego tematu będzie zniczem.
Zniczem postawionym zdrowemu rozsądkowi.
piątek, 30 października 2009
"Felietony Mało Śmieszne"
Miało to być na zajęcia z Pracowni Radiowej. Ale nie było.
-----
Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Tak mówi stare porzekadło. Lecz, jak to w przypadku antycznych wersetów mądrości ludowej bywa, nie dotyka ono szczegółów dotyczących owego brukowania. Możemy pytać - jaką kostką brukujemy? Kamienną, czy betonową? Jeżeli betonową, to barwioną czy zwykłą szarą? Skoro piekło jest tak obszerne to którą jego częśc nasze dobre chęci będą brukować? Jeżeli mamy wiele dobrych chęci, czy będziemy musieli kostkę wykładać sami? No i wreszcie - jak zostaniemy wynagrodzeni za naszą pracę?
W konkretnym XXI wieku, potrzebujemy konkretnych mądrości a nie, przeterminowanych porzekadeł. Jednak długo czekaliśmy na rozwiązanie brukowego problemu, ale oto wreszcie, jeden człowiek odpowiedział na te wszystkie trudne pytania. Prezydent Stanów zjednoczonych, Barak Obama, rozbił to przysłowie na czynniki pierwsze i ustanowił nowe standardy w dobrochęciowym piekła brukowaniu.
A oto rozwiązanie naszych problemów, dostarczone przez tego niezwykłego człowieka:
Jakimi materiałami brukujemy? Weteranami z Iraku
W jakim kolorze? W kolorze misji pokojowej
Kto nam pomoże? Naiwność i Głupota
Gdzie brukujemy? W Afganistanie
Jakie wynagrodzenie? Nagroda Nobla.
Tyle.
-----
Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Tak mówi stare porzekadło. Lecz, jak to w przypadku antycznych wersetów mądrości ludowej bywa, nie dotyka ono szczegółów dotyczących owego brukowania. Możemy pytać - jaką kostką brukujemy? Kamienną, czy betonową? Jeżeli betonową, to barwioną czy zwykłą szarą? Skoro piekło jest tak obszerne to którą jego częśc nasze dobre chęci będą brukować? Jeżeli mamy wiele dobrych chęci, czy będziemy musieli kostkę wykładać sami? No i wreszcie - jak zostaniemy wynagrodzeni za naszą pracę?
W konkretnym XXI wieku, potrzebujemy konkretnych mądrości a nie, przeterminowanych porzekadeł. Jednak długo czekaliśmy na rozwiązanie brukowego problemu, ale oto wreszcie, jeden człowiek odpowiedział na te wszystkie trudne pytania. Prezydent Stanów zjednoczonych, Barak Obama, rozbił to przysłowie na czynniki pierwsze i ustanowił nowe standardy w dobrochęciowym piekła brukowaniu.
A oto rozwiązanie naszych problemów, dostarczone przez tego niezwykłego człowieka:
Jakimi materiałami brukujemy? Weteranami z Iraku
W jakim kolorze? W kolorze misji pokojowej
Kto nam pomoże? Naiwność i Głupota
Gdzie brukujemy? W Afganistanie
Jakie wynagrodzenie? Nagroda Nobla.
Tyle.
Etykiety:
Barak,
Jaroslaw Dylewski,
Jarosław Dylewski,
Nagroda,
Nobel,
Obama,
Whisky Bob
czwartek, 9 kwietnia 2009
Oswajanie Świata
Jaką wolnością jest, w całej swojej uległości, nie zastanawiac się.
Brodzic we wspólnej świadomości. Chwytac z życia pachnące łajno garsciami. Otwierajac gazete nie myslec o tym pod czyje interesy redagowane są wiadomości. Wchodząc do sklepu nie przejmowac się czyją krew przelano za nasz batonik. Wchodząc do banku upijac się życzliwością tych wszystkich którzy ponad wszystko na świecie chcą nam pomóc.
Jaką ulgę przynieśc moze uczestniczenie we wspolnych godzinach nienawiści i strachu. Nienawidzic Osamy Bin Ladena, bac się kryzysu, potępiac Kreml ze świadomoscia że jesteśmy częścią milionowego chóru a dyrygent naszego fałszu i tak nie usłyszy.
Jakie to przyjemne otoczyc nasze gnijące mięso czarno białą panierką, wysmażyc się na piękny złocisty kolor i spocząc wsrod innych pięknie wysmażonych kotletów czekając aż ktoś nas w swojej życzliwości pochłonie, i bedzie święty spokój.
sobota, 4 października 2008
Poniedziałek
Wychodzę z tramwaju krokiem chwiejnym
niepewnym.
Wychodzę z tramwaju krokiem niepewnym,
ale przekonanym o swojej słuszności.
Niosąc za sobą zapach piątkowej nocy,
Zwietrzałej piątkowej wódki,
Wygazowanego piątkowego piwa,
Zimnych piątkowych kobiet.
Za moim piątkowym wydaniem
wodzą wzrokiem Ci
którzy już dawno są poniedziałkowi.
Ubrani w poniedziałkowe mundurki,
Obserwują moje piątkowe jestestwo
Swoimi poniedziałkowymi oczami
Przerywając sobie jedynie
Poniedziałkowym ziewnięciem.
Wchodzę do tramwaju krokiem chwiejnym,
piątkowym, niewyspanym, nieświeżym.
Niosąc ze sobą nadzieję kolejnej piątkowej nocy,
Bo na poniedziałkowe ziewnięcia jeszcze nie pora.
niepewnym.
Wychodzę z tramwaju krokiem niepewnym,
ale przekonanym o swojej słuszności.
Niosąc za sobą zapach piątkowej nocy,
Zwietrzałej piątkowej wódki,
Wygazowanego piątkowego piwa,
Zimnych piątkowych kobiet.
Za moim piątkowym wydaniem
wodzą wzrokiem Ci
którzy już dawno są poniedziałkowi.
Ubrani w poniedziałkowe mundurki,
Obserwują moje piątkowe jestestwo
Swoimi poniedziałkowymi oczami
Przerywając sobie jedynie
Poniedziałkowym ziewnięciem.
Wchodzę do tramwaju krokiem chwiejnym,
piątkowym, niewyspanym, nieświeżym.
Niosąc ze sobą nadzieję kolejnej piątkowej nocy,
Bo na poniedziałkowe ziewnięcia jeszcze nie pora.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
