niepewnym.
Wychodzę z tramwaju krokiem niepewnym,
ale przekonanym o swojej słuszności.
Niosąc za sobą zapach piątkowej nocy,
Zwietrzałej piątkowej wódki,
Wygazowanego piątkowego piwa,
Zimnych piątkowych kobiet.
Za moim piątkowym wydaniem
wodzą wzrokiem Ci
którzy już dawno są poniedziałkowi.
Ubrani w poniedziałkowe mundurki,
Obserwują moje piątkowe jestestwo
Swoimi poniedziałkowymi oczami
Przerywając sobie jedynie
Poniedziałkowym ziewnięciem.
Wchodzę do tramwaju krokiem chwiejnym,
piątkowym, niewyspanym, nieświeżym.
Niosąc ze sobą nadzieję kolejnej piątkowej nocy,
Bo na poniedziałkowe ziewnięcia jeszcze nie pora.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz