Gołąb wleciał do kuchni. Z początku posiedział trochę na patelni następnie przesiadł się na otwarte skrzydło okna. I siedział. Nie przeszkadzałem mu w siedzeniu tak jak on nie przeszkadzał mi w leżeniu. Symbioza polegająca na wzajemnym nieprzeszkadzaniu sobie. Chciałem dać mu kaszy ale uznałem że to by była zbędna ingerencja, jak będzie chciał to sobie otworzy szafkę i weźmie.
Nagle ptaszyna nawiązała ze mną kontakt, światopoglądowy. Otóż jako że jest gołębiem nie może mi powiedzieć co myśli, musi zatem posługiwać się gestami. Gestem takim było osranie 62 strony książki Dr Zmorzyńskiego dokładnie na nazwisku "Wańkowicz".
Mądra bestia.
P.s.
(Powyższe zdarzyło się NAPRAWDĘ)
wtorek, 19 czerwca 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarz:
Bobek!
Ty sie nie pokumales, ze to bylo drugie wcielenie Wielkiego W.! ;)
Prześlij komentarz