Oswajanie świata

Oswajanie świata
A klezmer walczyka wolno gra tarara tarara

wtorek, 3 lipca 2007

Białe Noce. Część druga nocy pierwszej.

Obraz.

Widzimy postać w ciemnym pomieszczeniu siedząca z kubkiem czegoś, twarz zwrócona do okna. Postać solidnie zbudowana, dość duża, kubek w jej dłoni wydaje się niewielki. Zdaję się zawieszona w bezruchu, w kontraście do tła. Przez mokrą szybę widać błyski, burza.
Błysk za błyskiem ale nie słychać grzmotu, budzi to jakiś dyskomfort, widzimy błysk, czekamy na grzmot. Postać też czeka. Wygląda jakby myślała, dumała nad czymś, rytuał autodestrukcyjnego rozważania nad swoim losem, ale nie, postać ewidentnie czeka. Gdyby myślała nad czymś kolejne myśli przerywałaby łykiem herbaty a tak kubek jest zawieszony w bezruchu.
Kolejne błyski, oczekiwanie na grzmot, w tle słychać motyw fortepianowy Mansela ze "Źródła". Znowu, raz po razie "flesz" rozświetla pomieszczenie, postać dalej czeka na grzmot jakby był potwierdzeniem błysków, potwierdzeniem efektów rozmyślań, kropką.
Nagle postać wstaje, najwyraźniej niezadowolona z przerwanej słowiańskiej zadumy. Udaje się do toalety.
Grzmot. Seria potężnych grzmotów.
I tak o to potwierdzenie i kropka spłynęły w kiblu, myśli zespojone w oczekiwaniu grzmotu, który miał je ostatecznie zamknąć wybuchły tysiącami nic nie znaczących haseł.
Tak oto natura człowieka pokazała gdzie ma sferę duchową.

Brak komentarzy: